keep smiling za kuloodporną szybą
wtorek, 03 stycznia 2012
Twins (Rozpieprzony image).

 

Uchodzę za człowieka nienawidzącego dzieci.  Tak się jakoś złożyło i dobrze mi z tym było. Ale  się wszystko posypało. Mój przyjaciel ma dwie bliźniaczki, które mnie pokochały. Fuck. Nie dosyć, że małe, to upierdliwe. Wciskają mi się na kolana brrr, gryzą po uszach brr itp. Cały mój dotychczasowy image trafił szlag.

 

Cała nadzieja w tym, że za 15 lat nadal będą się pchały na kolana do wujka. Dlatego na razie im odpuszczam.

 

P.S. Ten wpis jest celowy. Ojciec bliźniaczek zapewne to przeczyta i ukróci między nami wszelkie kontakty :P

poniedziałek, 02 stycznia 2012
Chłopcy NOPowcy fuck yourself

piątek, 30 grudnia 2011
1800 sztuk

Przyszedł Cygan...no, dobrze- Rom. Chciał kupić 2000 €.

I chciał zapłacić monetami po 5 zł. Tylko.

Nie mam euro-skłamałem.

Ha!Ha!- nie uwierzył w kłamstwo Cygan... no, dobrze-Rom.

poniedziałek, 19 grudnia 2011
Wesołych....

07:53, mangold
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 grudnia 2011
Mężczyzna, który patrzy ( 80C w 3D live)

Moi kumple zazdroszczą mi tshirtów z napisami typu: Try ...is bigger than his albo Homefucking killing prostitution albo I don't need sex-the government fucks me every day.... Syn z kolei zazdrości mi koszulki z mistrzem Yodą, którego świetlny miecz świeci się na koszulce w ciemnościach. Nie kupuje ich w normalnych sklepach...Kupuje je w lumpeksach, których w naszym mieście dostatek. Rajd po nich zaczynam w soboty. Pierwszy po drodze dostawę towaru ma w piątek tak więc łapie się na całkiem niezły towar. Kolejny ma dostawę w sobotę-tłum ludzi nie jest przeszkodą, oni nie szukają koszulek z napisami. Potem w poniedziałek odwiedzam kolejny i we wtorek zawsze ląduję w lumpeksie skandynawskim. Ten ostatni nie ma towaru dla mnie. ale ma coś, czego inne tego typu sklepiki w swojej ofercie nie mają-tylko dwie przymierzalnie i młode, bezpruderyjne klientki, które akurat ten sklep upatrzyły sobie w szczególności. Więc ja też. Dziewczyny przebierają się tam nie czekając na wolna przymierzalnię, a ja udaję, że pilnie oglądam dział z tshirtami.

W ostatni wtorek trafiłem na piękna blondynkę, która znalazła przeźroczystą sukienkę idealna dla siebie. Dziewczyna w oka mgnieniu ściagnęła bluzkę prezentując swoje , tak na oko, 80 C w obwodzie piersi,okryte tylko malutkim czarnym stanikiem. I powoli zaczęła sie obrazać dookoła przy lustrze. Pieknie-pomyślałem-nie pasują tu jednak jeszcze te spodnie. Telepatia-po pięciu sekundach ściągneła również jeansy. I dalej sie okręcała dookoła.Sukienka leżała na niej idealnie i mało co ukrywała. Ma laska gust.

Uwielbiam ten sklep. We wtorek nowa dostawa.

piątek, 02 grudnia 2011
Midnight Cowboy

Nadchodzą pieprzone święta.Z tej okazji przypomniały mi się inne pieprzone święta-wielkanocne.

Siedzimy przy rodzinnym stole rodziny mojej żony. Szwagier (osoba bardzo wierząca-aż do bólu przesady) mój siedzi naprzeciw mnie i nagle próbuje zagaić rozmowę rzucając w moją stronę:

-Widziałeś wczoraj film o papieżu?

-Noooo....chujowizna.

Zapadło 15 sekund kamiennej ciszy. Wszyscy umilkli. Żeby rozładować napięcie pociągnąłem sprawę filmu dalej:

-A wiecie, ze ten Jon Voight, który grał JP II bardzo dawno temu grał męską kurwę w "Midnight Cowboy"?

Tego wieczoru nikt juz nie rozmawiał ze mna o filmach. I o niczym więcej.

07:59, mangold
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 października 2011
Chora miłość??

Kupiłem samochód. Nówka, nie śmigany, prosto z salonu. Przecud totalny. Dodatkowo wynająłem garaż, żeby mój przecud nie mókł i nie marzł. Codziennie wieczorempo wjeździe do garażu przeciągam chwile kiedy będę musiał wysiąść. Złapałem się na myślach o przenocowaniu w świezym pachnącym wnętrzu. Czy to normalne?

16:49, mangold
Link Komentarze (1) »
sobota, 01 października 2011
W kantorze bez zmian.

Cały czas tkwię w tym grajdołku. Ale zebrałem sie w garść. Na razie wiem, że coś w życiu wreszcie muszę zmienić. Dojrzewam do tego. Niestety dość wolno. Za maximum rok już nie chce tu być. Męczy mnie to straszliwie. Zobaczymy jak mi wyjdzie. I czy wyjdzie......

12:03, mangold
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 sierpnia 2011
SMS z wakacji

Dostaliśmy SMS'a od rodziny przebywającej na wycieczce objazdowej.

 

Moc serdecznych pozdrowień z Włoch. Jest wspaniale. Zwiedziliśmy Pragę, Wiedeń. Przejechaliśmy Alpy. Wczoraj byliśmy w Wenecji, pływaliśmy gondolami. Jutro zwiedzamy Watykan. Kąpalismy się w Adriatyku, widzieliśmy Koloseum. Do jedzenia przepyszne makarony i wspaniałe wino do każdego obiadu. Wkrótce czeka nas wycieczka na Sycylię. Wspaniała pogoda, non stop piękne słońce-jesteśmy mocno opaleni. Włochy to naprawdę cudowny kraj. A CO U WAS ??

 

Qrwa, bardzo smieszne....

11:49, mangold
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2011
Kuchenne okno.

Postanowiliśmy wreszcie wymienić okno w kuchni. Nie jest to łatwe ze względu na przepisy spółdzielni mieszkaniowej. Trochę za dużo biurokracji. Na początku maja zameldowałem się więc w administracji meldując o chęci wymiany. Dostałem plik papierów, jeden ważniejszy od drugiego, i listę wykonawców którym pozwolono na wykonywanie takich prac w budynkach spółdzielni. Dwa dni zleciało mi na telefonach do wszystkich firm z listy-trzeba było ustalić najbardziej korzystną cenę. A te były różne. Od 910 zł do 1250 zł. Poszliśmy śladami rządu Tuska i tak jak oni w wypadku chińskiej firmy Covec wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę-najtańszą. 200 zł w kieszeni to zawsze coś. Nasza firma nie była na szczęście chińska, tylko polska. Trzeba wspierać rodzimych przedsiębiorców. Ze wszystkimi dokumentami, po kilku telefonach poszedłem do siedziby firmy Szybko Montujemy Okna Kuchenne (SMOK). Akurat  trafiłem na zły poranek jej Szefa. Straszliwie się wydzierał. Na szczęście nie na mnie tylko do telefonu. Miał moc totalną. Dawno nie słyszałem takiego robienia rozmówcy na maluczkiego. Skinął mi tylko żebym spoczął, a sam kontynuował masakrowanie człowieka po drugiej stronie telefonu. Uwinął się w 10 minut, otarł pot z czoła i przystąpiliśmy do negocjacji. Na początek okazało się, że cena podana wcześniej przez telefon była jednak zbyt niska. Okno będzie kosztowało nie 910 zł tylko 980 zł. Machnąłem ręką. Zawsze mimo wszystko najtańsza oferta. Spisaliśmy umowę. Tutaj ku mojemu zdziwieniu Szef SMOKa wahał się z wpisaniem terminu montażu. Stwierdził, że to wpiszemy później, bo zawsze może być jeden dzień poślizgu. Łyknąłem to jak głodny pelikan rybę. Przecież firma jest polecana przez moją spółdzielnię-uspokoiłem się w duchu. Po podpisach Szef zażądał 100 zł zaliczki. Oj, miał pecha. Nie miałem przy sobie. Po zastanowieniu się machnął ręka i kazał zadzwonić 10 dni przed montażem.

 

Zadzwoniłem 31 maja z pytaniem czy termin jest aktualny. Trochę się zdziwił kto ja jestem. Po dłuższym tłumaczeniu zaskoczył wyrażając zdziwienie, że nie wpisał mnie do swojego kalendarza. Co zrobił to w tym momencie potwierdzając termin 9-10 czerwca.

 

9 czerwca zerwałem się wcześnie rano, zdemontowałem blat w kuchni, powynosiłem wszystkie przeszkadzajki i osłoniłem meble folią. O 8.00 zadzwoniłem do Szefa SMOKa, że jestem gotów. Trochę nie kojarzył mojego nazwiska ale obiecał, ze robotnicy przyjadą w ciągu 1,5 godziny. O godzinie 11.00 wykonałem kolejny telefon, bo bałem się, że nie mogą trafić. Szef zapewnił mnie, że wszystko jest ok, i że odezwie się w ciągu 1,5 godziny. Uspokoił mnie, że taki montaż trwa 40 minut więc się wyrobią raz dwa. O 13.00 zadzwoniłem znowu. Odebrał Pracownik SMOKa i niechcący wypucował się z największą tajemnicą tego dnia. Była ciekawsza od Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej: SMOK czeka właśnie na dostawę mojego okna. Wtedy słuchawkę wyrwał mu Szef i powiedział żeby się nie martwić, zadzwonią w ciągu 1,5 godziny i przyjadą. Pozostało mi tylko czekać. Zadzwoniłem po 3 godzinach. Szef stwierdził, że są przejściowe, małe kłopoty, ale mam się nie martwić, bo są mi to w stanie zamontować wieczorem. Oczywiście obiecał, że zadzwoni za 1,5 godziny. Ostatni telefon wykonałem o 20.00. Odebrał Szef i powiedział, że musimy wszystko przełożyć na następny dzień i jest tak zmęczony, że nie potrafi powiedzieć co się dzieje z moim oknem. Rozumiem-ma na głowie całą firmę, a ja mu tu z jakimś małym oknem wyjeżdżam. Ok, zrobimy to w piątek.

 

Od 8.00 następnego dnia siedziałem w oknie ( jeszcze tym starym oczywiście) i wyczekiwałem pracowników SMOKa. O 10.00 trochę zniecierpliwiony zadzwoniłem do jej Szefa z pytaniem o której przyjadą. Szef, wkurzony widocznie moim natręctwem, stwierdził, że odpuszcza moje okno i, że mi go nie wstawi, po czym odłożył słuchawkę. Uuuuuu..... teraz ja się zagotowałem. W 5 minut znalazłem się w administracji spółdzielni ze skargą na firmę SMOK. Pani nawet mocno się nie zdziwiła i stwierdziła, że nie jestem pierwszym, który skarży się na te firmę. Gdy zapytałem dlaczego w takim razie niesolidny wykonawca znajduje się na liście spółdzielni stwierdziła, że za to odpowiada zarząd. OK, nie mam nowego okna, mam zszarpane nerwy, wybrałem już nową firmę ( 150 zł droższa więc chyba bardziej konkretna?), a w poniedziałek idę do zarządu spółdzielni zrobić koło piór Szefowi firmy Szybko Montujemy Okna Kuchenne.

 

Ten pan już nigdy więcej żadnego okna w budynkach spółdzielni nie wstawi.



11:12, mangold
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 56
mangold
Call me!